Rycerz światłości - Henryk
Był czujny na tyle, że gdy usłyszał przeciągły świst - dał nura w krzaki. Tam padł plackiem na ziemię i leżał nieruchomo. Jednostajny dźwięk narastał i teraz podobny był do uderzeń powietrza w zepsutą piszczałkę organów. Z półmroku wyłonił się płaski kształt. Sunął powoli nad drogą, zatrzymywał się